Pocięte, tekturowe pudełeczko sklejone w szufladki przeznaczone na kolejne koraliki stało już jakiś czas na półce, oczywiście zupełnie nie wykończone. Na koraliki okazało się troszkę za małe (11x7,5x5,5 cm) więc, z uwagi na moją rozpoczynającą się przygodę z kartkowaniem i scrapbookingiem, zapragnęłam umieścić w nim pół-perełki i inne "oczka" posegregowane kolorystycznie. A że takie szare, prowizoryczne drażniło mnie bardzo to zaczęłam trenować na nim nowe techniki.
Boczki i szufladki (w sumie 18, bo kuferek jest dwustronny) "zdekupażowałam" serwetką z drewnianym nadrukiem i polakierowałam lakierem o satynowym połysku. Wieczko natomiast ostemplowane, psiknięte mgiełką (której praktycznie nie widać), polakierowałam lakierem szklącym. Niestety, mimo delikatnego pędzla i tak moja wymarzona szklana tafla nie wyszła (może wiecie jak go nakładać, żeby uzyskać efekt szyby?), więc przy kolejnej warstwie specjalnie starałam się uzyskać żłobienia imitujące słoje drewna.
Efekt, jak dla mnie, bardzo fajny- mam swoją własną, piracką skrzynię pełną skarbów;)